Thursday, July 24, 2014

After 1Z0-047

This was my first certification with Oracle. The certification interface itself is very nice. A simple app that provides everything that's needed. Questions on the other hand... their quality is poor. Grammatical part should be improved. Authors should use commas to provide syntactically correct and clear sentences (for example "There are two people, George and Harry. Say his name." is not clear as it does not specify who does the question relate to). Due to the kind of my work I'm catching even small problems. Like invalid variable formats, wrong apostrophe characters... there are plenty of such bugs in the questions. If something is unclear - I tend to point it out. For me both the sentences: a) George and Harry are working in my company. b) Harry and George are working in my company. are equal (that's not the case for question authors). Question "mark all best answers" is wrong in its roots - best answers in opinion of who?. If you dare to put traps into a question (ex. put a comma instead of a dot and ask to point out what's wrong with it) then you should not make such mistakes in other questions (seems that authors can not see any difference between dot, comma, dash, apostrophe, citation start and citation end, ...). I like Oracle as a product. It is being developed for a long time already and is very "coherent" in its implementation. I admire it. But the questions were created by some people - and that's not the same. Next time I would just read leaked questions, would try to understand their nature and... think about the certification as necessary evil. It does not prove that you have the knowledge. It proves only that you answered in the same as author wanted (not necessary correctly) to at least 60% of the questions. My results? I passed. Having 90% of the scores. The 10% of incorrect questions were asked incorrectly - in most of the cases the questions had their second bottom. Something that is conflicting with my knowledge about the inner working of Oracle. I had to give a wrong answer in some cases - when there was no correct answer to choose. Some questions had 1 incorrect answer (not matching the requirement given) and 3 answers correct depending on the question's interpretation. Some had 3 answers that had syntax issues and were not matching the need, while "correct" answer was true only under several circumstances (while false in other). I can tell this one thing: some questions in 1Z0-047 sux while some are really nice and checking the actual knowledge of a student.

Sunday, July 13, 2014

Naciągacze (w sieci i nie tylko) na przykładzie "Krzysztof Habiak" - cz. 2

Witam,

Mój skromny wpis na blogu ma już ponad 7k wyświetleń a wątek na forum prawnym ma przeszło 100 stron. Jako, że to mój prywatny blog... pora chyba aby krótko podsumować to wszystko.
Prawnikiem nie jestem - czytasz na własną odpowiedzialność.
Przedstawiam jedynie informacje mające pomóc ewentualnym poszkodowanym. Nie zamieszczam informacji, które mogłyby pomóc oszustom.

Otrzymałem e-mail pułapkę na swój adres email (dane jawne objęte ustawą o ochronie danych osobowych wykorzystane niezgodnie z przeznaczeniem) podany w CEIDG. W mailu znajdował się link do strony z jakimś regulaminem oraz moimi danymi działalności/osobowymi z CEIDG.
  • Bezprawnie składuje się moje dane osobowe / dane o mojej działalności gospodarczej. Są one składowane na domenie lege-artis.edu.pl
  • Strona bezprawnie składuje na moim komputerze tzw. ciasteczka czyli "cookies". Przepis moim zdaniem bzdurny, lecz znajduje zastosowanie w tym przypadku.
  • Mail podpada pod tzw. ustawę przeciwspamową:

    "Zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy będącego osobą fizyczną za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej."

  • Sama forma regulaminu śmierdzi ("regulamin" zaczyna się od załączników)
  • W regulaminie znajduje się informacja, że jest to oferta handlowa... czyli niezamawiana oferta handlowa w myśl polskiego prawa (wcześniej nie kontaktowałem się nigdy, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo, z nadawcą wiadomości).
  • Czytałem ten "regulamin" i z pewnością nie zgodziłbym się na coś takiego. Gdyby ktoś przed sądem miał się procesować to jest to zawsze jakiś punkt zaczepienia... Ale oszust zapewne nie wystąpi sam do sądu.
  • W tej sytuacji można zgłosić to na policję tego zdarzenia (co uczyniłem). Około 1.5h na spisanie zeznań, możliwość późniejszych wezwań w charakterze świadka. Ja zgłosiłem całą sprawę jako bodajże próbę oszustwa.
  • Domena znajduje się na serwerze home.pl. Można zgłosić do home.pl wykorzystywania domeny w sposób niezgodny z regulaminem home.pl (co też uczyniłem).
  • Na stronie domeny opisana jest jakaś krzywa kancelaria. Zachowanie strony jest podejrzane.
  • Strona nielegalnie wykorzystuje ciasteczka - nie zgadzałem się na ich wykorzystywanie a tymczasem po otwarciu "strony wymierzonej przeciwko oznaczonemu odbiorcy będącym przedsiębiorcą" będzie się wyświetlać już zawsze owa strona "regulaminu".
  • Samo kliknięcie na link, a nawet podanie danych osobowych w internecie, trudno interpretować jako wystarczające do zawarcia umowy. Dlatego wiele serwisów świadczących usługi drogą elektroniczną wysyła pisma papierowe pocztą tudzież wymaga wykonania przelewu ze swojego konta (nawet 1gr) na wskazane konto.
  • Pamiętajmy, że nie mamy żadnej pewności czy ów "Krzysztow Habiak" w ogóle istnieje. Tego właśnie musi dowieść prokuratura (np. sprawdzając kto wykupił domenę internetową, kto wysyłał spam, czyje to jest konto w banku, itp.)

Na stronie pod linkiem nic nie kliknąłem.
  • Nawet gdybym kliknął to jest bardzo trudno udowodnić kto to zrobił. Mógł to zrobić sam autor "serwisu".
  • Gdybym był kimś, kto kliknął, to dla pewności bym wyczyścił ciasteczka w przeglądarce.
Dostałem informacje o aktywacji jakiejś rzekomej usługi (której nie zamawiałem).
  • Odpisałem, że nic nie zamawiałem. Nic z tym nie robiłem - bo nie muszę.
  • Na maila mi nie odpisano. Oszust nie odpisuje na maile. Nawet nie oferuje żadnej usługi. Tu jest dobry punkt zaczepienia gdyby ktoś miał walczyć w sądzie. Ale oszust zapewne nie wystąpi sam do sądu.
  • Ewentualny przedsiębiorca (nawet świadczący jakąś realną usługę) musiałby najpierw wystąpić do sądu aby dochodzić ewentualnej należności.
W mailu znajdował się jakiś link do jakiejś faktury.
  • Nie otwierałem adresu pod linkiem - to mogło by (ale nie musiało by) być odebrane jako jej odebranie. Gdybym kliknął to zgłosił bym zapewne do skarbówki odmowę przyjęcia faktury ze względu na to, że tej usługi nie zamawiałem.

Wysłano mi coś co wygląda na wezwanie do jakiejś zapłaty jakiejś faktury.
  • Nic nie płacę. Jeślibym zapłacił to prawnik może próbować (niekoniecznie skutecznie) udowodnić, że to opłacenie faktury potwierdza zawarcie umowy.
  • Grozi mi się (jednak nie są to "groźby karalne", które policja by ścigała "od razu").

Wysłano mi jeszcze jakiś krzywy mail o nagłówku "ostateczne wezwanie do zapłaty" i z logiem KRD.
  • Autor nie ma prawa używać tychże informacji - można to zgłosić do KRD
  • Numer rachunku 50 1020 5558 1111 1842 2460 0020 w PKO BP może posłużyć do namierzenia sprawcy. A przynajmniej do osoby, która prawdopodobnie uzyskała korzyść majątkową kosztem innej osoby bez podstawy prawnej. Sam bank nie ma zapewne nic wspólnego z oszustem.

    Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 z późn. zm.), kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości.


Następnie otrzymałem maila, w którym ktoś mnie informuje, że opisał mnie jako dłużnika na jakiejś stronie internetowej oszuści.org - grozi mi się również, że informacje oczerniające mnie zostaną rozesłane do firm z mojej okolicy.

Zgodnie z art. 51 ustawy z dnia 9 kwietnia 2010r. O udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie dawnych gospodarczych, "kto, będąc obowiązanym do udostępniania informacji gospodarczych, ujawnia nieprawdziwe lub nieaktualne dane, podlega grzywnie do 30 000 złotych."

  • Właściciele domen oszuści.org, lege-artis.edu.pl, bez wątpienia jest zaangażowany w wykroczenie/przestępstwo
Nie wysyłałem wypowiedzenia umowy, które tak sprytnie oszust próbował wcisnąć. Wysłanie wypowiedzenia zazwyczaj oznacza, że umowa była zawarta - inaczej nie możnaby jej rozwiązać... w tym przypadku jednak ilość pokrzywdzonych (tudzież poszkodowanych) może być dla oszusta nie lada wyzwaniem aby cokolwiek przed sądem udowodnić.
  • Gdybym wysłał wypowiedzenie... lub zapłacił bym cokolwiek... wtedy powoli bym poszedł do prawnika.
  • Samo otrzymanie spamu wymierzonego w moją konkretną osobę było pierwszym dotąd zdarzeniem tego typu - dlatego też od razu zgłosiłem to na policję. Nie zgłaszam jednak podpuch typu fizycznych listów przychodzących do skrzynki (z tym trudniej walczyć) gdzie próbuje się ode mnie wyłudzić zapłatę za wpisanie na coś w stylu "rejestru pracowników i pracodawców z siedzibą w warszawie" czy "centralnego rejestru płatników" czy cokolwiek tam jeszcze się zdarzy w przyszłości (a napewno się zdarzy jeśli ustawodawca tego porządnie nie ureguluje... np. jak w Chinach gdzie za oszustwo grozi kara śmierci).
Z całą pewnością autor tych maili ma jaja... ja bym się nie odważył na taki przekręt mając świadomość, że później każdy napotkany na ulicy człowiek może mi wbić nóż pod żebra tudzież zrobić coś dużo gorszego... (ja nie czuję takiej potrzeby ale inni mogą)

Sunday, June 22, 2014

Naciągacze w sieci...

Niedawno dostałem jakiś nowy typ SPAMu na adres poczty użyty przy rejestracji działalności gospodarczej w CEIDG.
Dostawałem już listownie oferty prowadzenia księgowości... powiedzmy, że to nie jest jakieś bardzo złe (niezamawiana oferta handlowa drogą listową nieelektroniczną...).
Dostawałem próby naciągania (informację o jakichś durnych rejestracjach w z siedzibą . Autorzy lubią używać nazw organizacji publicznych/rządowych zmmieniając tylko siedzibę... listy oczywiście wyglądają na urzędowe... polują na naiwnych
Kolega podał podczas rejestracji numer telefonu. Oczywiście dzwonili do niego z "zapytaniem" czy to on był zainteresowany wykupieniem domeny . Autor oczywiście rejestruje domeny licząc, że znajdzie naiwnego, któremu zależy... kogoś, kto domenę odkupi za grubą kasę. A jeśli nikt nie kupi to domena wisi rok i... znika.
Teraz jednak jest to inny rodzaj oszustwa. Ktoś wysłał do mnie maila o treści:
To skandal! Proszę o wyjaśnienie.
http://lege-artis.edu.pl/uwaga/(wstaw coś).html
 I tutaj się zaczyna robić ciekawie... na stronie jest umieszczony jakiś regulamin do czegoś tam i przycisk "tak, jestem matołem i się zgadzam". Gdybym kliknął "dalej" to pewnie by się autor do mnie odezwał i zacząłby mnie szantażować (lub nawet nagiąłby prawo i skierował coś tam do e-sądu i komornika wykorzystując luki prawne).
Ale... strona leży na serwerze IP 89.161.168.37 - farmie home.pl - czyli autor wykorzystał hosting od firmy home.pl, która powinna posiadać jakieś informacje o nim. Te informacje mam z http://who.is
Na ripe.net również sprawdzam IP uzyskując podobne informacje.
Sam serwer DNS to home.pl (tego się też spodziewałem).
Stronie wystawiłem momentalnie negatywną opinię.
Jutro udam się na posterunek policji o spróbuję zgłosić zarówno niezamawianą ofertę handlową otrzymaną drogą elektroniczną jak i potencjalną próbę oszustwa.
Ale to nie koniec... domena edu.pl sugeruje, że autor otrzymał domenę przeznaczoną dla celów edukacyjnych... czyli tak jakby używa jej niezgodnie z przeznaczeniem. Być może jest to student a teraz wyleci ze studiów? Kto wie...
Jeszcze śmieszniej... wystarczy wejść na stronę i autor ustawia... ciasteczka. Pomimo, że nie zaakceptowałem jego regulaminu... o ile mi wiadomo to jest to łamanie prawa.
Na stronie głównej (po pominięciu ciasteczek wykorzystanych bezprawnie... to prawo jest swoją drogą troszkę chyba mało przemyślane) wyświetla się informacja o autorze: Krzysztof Habiak. Sam o sobie pisze, że specjalizuje się w sprawach, do których może prowadzić ewentualna akceptacja regulaminu.
Na stronie, do której prowadzi link widnieje iformacja o autorze:
firma ..., ul. ..., 02-619 Warszawa, NIP:...
A... no i jeszcze "Niniejszy Regulamin należy traktować jako ofertę w myśl Art. 66. § 1 KC"

A teraz najciekawsze... wrzucę tutaj linka do strony... niechaj sobie ludziska klikają to jeśli chcą... niechaj boty klikają jeśli chcą...  http://lege-artis.edu.pl/uwaga/askmatt-pl-maciej-wakula-2acacb730.html
Ja nie zgodzę się na tenże regulamin.
Poświęcę trochę czasu (pieniędzy) ale zgłoszę sprawę jutro :)

Tuesday, May 20, 2014

Potyczki z Netia SA, kolejna batalia

Niby udało mi się wygrać poprzednią walkę z nEtią (ta firma nie zasługuje a pisanie jej nazwy wielką literą). Odstąpiłem od umowy ale potraktowali mnie jak ścierwo i próbowali zmusić do akceptacji umowy. Jak się okazuje - pomimo, że dostałem pismo o tym, że przyznali mi w końcu rację (czyli nie musiałem się z nimi procesować z pewnym zwycięstwem) to nadal w systemie widnieję jako ich klient na "nowych warunkach". Nie odstępuję ponieważ... moją jedyną alternatywą na chwilę obecną jest Orange.
Dziś znajomy powiedział, że jest klientem nEtii ale... wypowiedział umowę w związku z czymś tam. I chcieli go potraktować podobnie. Wcześniej nie spodziewał się takiego traktowania klienta. Wcześniej korzystał z usług UPC, Multimedia i innych... ale nigdy go tak niefajnie nie potraktowano. Na szczęście odstępuje od umowy i... już. Z tego, co powiedział to już definitywnie się rozstał z nEtią i wszystkim znajomym będzie odradzał tę firmę.

Teraz stoję przed kolejnym problemem. Teściowa (starsza kobieta) przez telefon zgodziła się na coś. Tyle wiem. Na "coś".
Osoby starszej daty nie są w stanie skutecznie zawrzeć umowy na odległość. Niestety.
Teraz mamy umowę na świadczenie usług, której treści nie znamy a płacić trzeba.
Wybawienie! Dialog (tak się nazywał poprzedni usługodawca) został przejęty przez nEtię. Teraz zmieniają umowę. Teściowa była w szpitalu i siedzi u nas w domu - dzięki czemu mamy z żoną pełen wgląd w pocztę, która przychodzi (musimy ją odebrać więc skutecznie jesteśmy w stanie sprawdzić co jest ważne, a co jest do wyrzucenia). Sprawa spamu w skrzynce pocztowej - na oddzielny wpis.
Do sedna.
Dostaliśmy pismo... fakturę VAT. Usługodawca (nEtia) wycwanił się. Zamieszcza na fakturze małym druczkiem w ramce informację jak następuje:

Informujemy, że 7 czerwca 2014 roku zmianie ulega Regulamin Świadczenia Usług przez Spółki Grupy Netia w zakresie postępowania reklamacyjnego. Zakres uprawnień Abonenta oraz tekst zmienionego Regulaminu dostępny jest w serwisie Netia Online oraz na netia.pl.
Jednocześnie informujemy, iż w serwisie Netia Online oraz na netia.pl znajdują się Szczegółowe Warunki Promocji "Bez konsekwencji", dotyczące zasad przedłużania Umów przez Abonentów.


Jestem pewien, że gdyby nEtia mogła to by zawarli w regulaminie zapis w rodzaju "możemy zawsze zmienić umowę bez informowania klienta i bez konsekwencji dla nas".
Jestem też przekonany, że gdyby moja teściowa teraz odebrała telefon to by ktoś przez słuchawkę powiedział coś w rodzaju "Zmieniamy regulamin. Słyszała pani? Zgadza się pani?". I nagranie traktowali by jako dowód, że klient przyjął nowe warunki umowy.

No ale co teraz planuję... Trzeba napisać pismo, że teściowa nie zgadza się na proponowane zmiany w mowie. Teściowa to podpisze. Pismo wyślę na adres dialogu ORAZ na adres nEtii - na wszelki wypadek aby nie mogli kombinować, że poszło nie tam, gdzie miało iść.
Pisma trzeba wysłać PRZED terminem 7 czerwca 2014 roku.
I niech spadają.

Thursday, May 1, 2014

Spam...

Dostałem niedawno jakiś spam na prywatny e-mail... Jakaś matka prosi o wsparcie dla chorego synka... Nazwijmy rzeczy po imieniu: Kobieta żebrze o moje pieniądze.
O ile rozumiem:
- tragedię, jaką przeżywa
- że tonący brzytwy się chwyta
To nie rozumiem dlaczego dostaje to osoba prywatna płacąca podatki i nie unikająca ich. To tylko marnowanie czasu mojego i innych ludzi. Na miejscu byłoby zadać pytanie na co w takim razie idą podatki?

Kwestia tego maila jest skomplikowana. Jeśli komuś pomogę (załóżmy na chwilę, że to nie jest przekręt) to za chwilę będzie więcej takich ludzi. Dowiedzą się że komuś dałem pieniądze i nie dadzą mi spokoju.
Jeśli nie pomogę to czy powinienem się czuć moralnie winny? Płacę podatki, które powinny na taką pomoc być przeznaczone. A czasem nie można pomóc. Jeśli nawet komuś pomogę top czy organizacje charytatywne są zwolnione ze swoich obowiązków? Jeśli ją sam pomagam to przerzucam i obciążenie z tychże na siebie.
Uważam, że pomaganie takim osobom jest równie szkodliwe co uleganie terrorystom. Tak samo wspieranie takich pożytecznych organizacji jak WOŚP. To, że są, że przekazują cały dochód na szczytny cel, że pomagają... ukrywa drugą stronę medalu jaka jest niewywiązywanie się istniejących instytucji z ich zadań. I pomagamy w ukryciu ich niewydolności.
Dlatego właśnie nie zamierzam pomagać takim natrętom (nazwijmy rzeczy po imieniu). Nie ważne jakby atrakcyjne by się wydawało opakowanie... To jest transakcja wiązana.
Oszczędzasz na codziennych drobiazgach każdy grosz. A dasz kupę kasy komuś, kogo nie znasz na cel, na który już oddajesz pieniądze w podatkach?
Pomożesz komuś (może to być ktoś z twojej najbliższej rodziny) zadłużając siebie i tych, którymi się opiekujesz a za chwilę może się okazać, że ten sam problem od tej samej osoby powróci dużo silniej. Do tego zdasz sobie sprawę, że oszczędzasz na sobie i rodzinie a ten, komu pomagasz... cechuje się rozrzutnością.
Być może właśnie, zamiast zasadzić ziarno i zebrać za rok plony, oddajesz komuś nasiona a za rok obydwoje będziecie głodować.
Kurcze... Pomoc charytatywna to skomplikowany i złożony temat bez jednoznacznej oceny...

Sunday, April 27, 2014

Intercity jest fajne

Właśnie jadę pociągiem intercity 1505 "Artus" z Bydgoszczy do Sopotu  (pociąg wyruszył z warszawy i jedzie chyba do Gdyni) i jestem jak na razie zachwycony.
Całkowita rezerwacja miejsc - nie muszę się martwić czy będę miał miejsce siedzące.
Z megafonu usłyszałem do którego wagonu będę wsiadać (pełen opis składu), co umożliwiło mi ustawienie się odpowiednio na peronie przed przyjazdem pociągu.
Wagon mam niestety z przedziałami (w wagonie bez przedziałów nie było już miejsc), ale w przedziale jest tylko 6 miejsc (więc nie jest ciasno).
Chwilę po odjeździe z dworca dostałem poczęstunek od intercity (darmowy żeby nie było): wafelek i do wyboru kawa, herbata, woda lub sok w kartoniku. Niespodziewany acz bardzo miły gest bardzo polepszający ogólny odbiór przewoźnika w oczach klientów.
Bilety oczywiście w formie elektronicznej (chociaż wolę je wydrukować na wszelki wypadek) -  wystarczy pokazać kod QR (może być na ekranie komórki-smartfona).
Z głośnika niestety dochodzi(ł) straszliwy pisk ale wystarczy ściszyć cokolwiek to jest i juz jest cisza.
Przed stacją z głośnika słyszę wyraźną informację do jakiej stacji się zbliżam. Do tego za każdym razem przypomnienie aby zabrać bagaże - niby nic, a jednak duży plus dla intercity.
Pociąg wygląda czysto i nie śmierdzi (co najwyżej pasażerowie mogą - ja na szczęście trafiłem na pachnących). Chyba nawet kibel byłby znośny jakby zaszła potrzeba skorzystania (ten w wagonie bez przedziałów na pewno wygląda ładnie).
Piszę właśnie z komórki podłączonej do ładowarki (są gniazdka 230 V :) ).
Koszt biletu to zaledwie 40pln (nie robiłoby mi różnicy gdyby to było 60pln... a nawet 80pln to mniej niż koszt paliwa za przejazd... 100pln to już robiło by różnicę mimo, że przejazd A1 kosztuje więcej).
Wisienka na torcie to możliwość sprawdzenia online opóźnień pociągów intercity.
 
Kiedyś (przejazd Sopot->Bydgoszcz) podczas przejazdu czekałem 4h (padła lokomotywa) ale nawet nie wnosiłem pisma o zwrot kasy. Zreszt musiałbym pojechać do Gdańska (nie ma tam jak zaparkować) wydając na paliwo tole, co bym odzyskał... a do tego by czas stracił... ceny biletów są na tyle niskie, że można to olać (zanim się będziesz upominać o te 40pln to zastanów się jaką wartość ma Twój czas poświęcony na to upominanie się).

Brakuje może internetu (pociąg czasem jedzie poza zasięgiem sieci GSM).
Coś, na co intercity nie miało wpływu : jechałem w przedziale razem z czterema laseczkami, co tylko poprawiło moje wrażenia. Jedno miejsce było paste.

Dla porównania samolot Gdańsk<-> wawa to 19pln, ale kłopot z dojazdem na lotnisko, odprawa, czekanie na samolot, ciasne miejsca, ograniczenia na wagę/wymiary bagażu no i nie można ze sobą  zabrać nic do picia (Ryan Air ma limit 100ml na płyny).
Auto to możliwość przewiezienia bagażu (np. roweru), ale jednocześnie 2h zmarnowane za kierownicą. A pociągiem można przewieźć rower taniej, niż myślałem (chyba ~10pln). Jedyne, co należy zrobić to... zabezpieczyć rower aby nikt niepowołany go nie zajumał.

Intercity is gr8

P.S.
Post został przeredagowany wieczorem po szczęśliwym przyjeździe.

Wednesday, March 12, 2014

[EN] Powershell usability...

After some break I had to use Microsoft's PowerShell. Terrible experience.

What is this weirdo called PowerShell some would ask.
In the world of windows you must use a mouse to do what you are allowed to do.
But some tasks are often repeated for same objects (ex. files). In such a case you would use a shell script... but M$Windows has no such. So Microsoft created their own shell. They wanted to be better and mixed unix shell capabilities with .NET interface. They added their own implementation of pipe (process inter-communication). And the result is... tragic :(

I'm used to bash and ksh. I know them quite well. Both have their own limitations but are extremely powerful.
PowerShell has better potential... yet interface sux, syntax is very unpredictible and it is overall ver user unfriendly.
With bash and ksh I know some basics and it is wnough to create usable power scripts.
With PowerShell I need to learn it every time I get back to it, then I need to use google plenty of times and the result is miserable (I'm usually able to get my functionality but it takes a lot of time). And after a while I'm done and fed up so I leave powershell for some time and at some point I need to get back to it.
An alternative? cygwin, perl-for-windows, python-for-windows... many alternatives.

Summary:
Microsoft's PowerShell sux - they wanted to make it better but they did it as usually.